Chcesz mieć tę osobę blisko. Godzinę później potrzebujesz, żeby zniknęła. Nie dlatego, że coś się wydarzyło — po prostu pojawiło się znajome uczucie i zaczynasz odsuwać się od kogoś, do kogo jeszcze wczoraj tak cię ciągnęło. Znajomi mówią, że raz jesteś ciepło, raz zimno. Partner lub partnerka nazywa to dezorientującym, wyczerpującym albo jednym i drugim. A ty po cichu uznajesz to za dowód, że nie da się z tobą być.
To nieprawda, że nie da się z tobą być. To, czego doświadczasz, ma nazwę: lękowo-unikający styl przywiązania. Nie chodzi o dwie przypadkowo ścierające się emocje, lecz o dwa realne lęki działające jednocześnie — pragnienie bliskości i strach przed nią. Jeśli chcesz zobaczyć szerszy obraz i porównać ten schemat ze stylem lękowym, unikającym i bezpiecznym, przeczytaj artykuł Style przywiązania — czym są i jak wpływają na związki.

Czym jest lękowo-unikający styl przywiązania?
Lękowo-unikający styl przywiązania, nazywany też zdezorganizowanym stylem przywiązania, to schemat, w którym jedna osoba jednocześnie pragnie bliskości i się jej boi, zamiast wypracować jedną spójną strategię.
Pozostałe trzy style są pod pewnym względem bardziej spójne. Osoba o stylu lękowym pragnie bliskości i aktywnie do niej dąży. Osoba o stylu unikającym boi się jej i wycofuje. Ktoś o bezpiecznym stylu zakłada, że bliskość jest bezpieczna, więc spokojnie się na nią otwiera. Przy stylu lękowo-unikającym nie ma jednego kierunku. Jednocześnie pojawia się przyciąganie do drugiej osoby i alarm, gdy wreszcie dostajesz to, czego pragniesz — często nawet podczas tej samej rozmowy.
To nie jest coś pośrodku stylu lękowego i unikającego. Obie reakcje występują w pełni i pozostają nierozwiązane, na zmianę przejmując kontrolę zależnie od chwili.
Jak wygląda schemat przyciągania i odpychania?
W praktyce rzadko przypomina jeden dramatyczny zwrot. Częściej są to drobne, szybkie zmiany, których nie da się powiązać z żadnym oczywistym wydarzeniem.
Oto kilka częstych przykładów:
- Intensywna bliskość, po której nagle pojawia się dystans. Spędzacie razem wspaniały weekend, czujecie głęboką więź, a we wtorek trudno się z tobą skontaktować i zachowujesz chłód, choć po drodze nie wydarzyło się nic konkretnego.
- Szukanie zapewnień i odrzucanie ich. Pytasz, czy między wami wszystko jest w porządku, otrzymujesz ciepłą odpowiedź, ale nie potrafisz jej przyjąć. Jakaś część ciebie jej nie ufa albo czuje się nią osaczona.
- Inicjowanie bliskości, a potem karanie za nią siebie lub drugiej osoby. Pierwszy lub pierwsza nawiązujesz kontakt, po czym czujesz się zbyt odsłonięty lub odsłonięta i dla równowagi się wycofujesz — czasem wyładowując napięcie na osobie, która po prostu odpowiedziała.
- Krótka pamięć dobrych doświadczeń. Spokojny okres pełen bliskości nie buduje trwałego zaufania. Kolejne zachwianie boli tak samo, jakby wcześniejsze dobre chwile w ogóle się nie wydarzyły.
- Nieświadome testowanie. Wywołujesz małe kryzysy — milkniesz, wszczynasz kłótnię albo grozisz odejściem — nie tyle po to, by osiągnąć konkretny cel, ile żeby rozładować nieznośne napięcie. Później czujesz się z tym okropnie.
- Emocjonalny rollercoaster dla bliskich. Przyjaciele i partnerzy opisują cię sprzecznymi określeniami w jednym zdaniu: „tak dużo o sobie mówi, a potem znika” albo „wyraźnie mu zależy, ale wszystkich odpycha”.
Jeśli rozpoznajesz u siebie głównie jeden kierunek — stale potrzebujesz przestrzeni i nie tęsknisz za bliskością, gdy już ją masz — bardziej przypomina to typowy styl unikający. W takim przypadku artykuł Dlaczego odsuwasz się od osób, które cię kochają może lepiej opisywać twoje doświadczenia. W stylu lękowo-unikającym obie tendencje są równie silne.
Wiele osób zna ten schemat od początku do końca. Sobota jest udana — naprawdę udana. Czujesz z tą osobą większą bliskość niż przez ostatnie miesiące i mówisz jej o tym. W niedzielę wydarza się coś drobnego, a może nie dzieje się nic, lecz pojawia się znajomy ucisk. W poniedziałek trzymasz dystans, odpowiadasz zdawkowo i powtarzasz sobie, że potrzebujesz „trochę przestrzeni, żeby pomyśleć”. Druga osoba pyta, co się zmieniło. Nie masz konkretnej odpowiedzi, bo nic się nie stało — zmienił się sam poziom bliskości, a właśnie to trudno powiedzieć na głos. W środę napięcie słabnie i znów szukasz kontaktu, czasem jeszcze intensywniej niż wcześniej, częściowo po to, by wynagrodzić dystans, którego nie umiesz wyjaśnić.
Ten cykl nie wynika z błędu popełnionego przez którąś ze stron. To dwa lęki, które na zmianę przejmują stery.

Skąd bierze się zdezorganizowany styl przywiązania?
Lękowo-unikający styl przywiązania zwykle rozwija się wtedy, gdy osoba, która miała być źródłem bezpieczeństwa, czasami wzbudzała również strach lub zachowywała się nieprzewidywalnie.
Dla dziecka opiekun jest zazwyczaj osobą, do której biegnie, gdy dzieje się coś złego. Jeśli ta sama osoba bywa przerażająca, surowa albo nieprzewidywalna, nie da się wybrać jednej skutecznej strategii. Potrzeba zbliżenia się po pocieszenie i chęć ucieczki przed zagrożeniem dotyczą tej samej osoby. Dziecko nie może więc w pełni przyjąć strategii lękowej („zbliż się, a będzie lepiej”) ani unikającej („trzymaj się z daleka, tak jest bezpieczniej”), ponieważ żadna z nich nie działa niezawodnie. Zamiast tego obie reakcje pojawiają się jednocześnie i pozostają nierozwiązane — dlatego badacze używają określenia „zdezorganizowany”, a nie po prostu „mieszany”.
Układ nerwowy nie potrzebuje jednego dramatycznego wydarzenia, by nauczyć się, że bliskość nie jest w pełni bezpieczna. Takie przekonanie może powstać wskutek wielu mniejszych doświadczeń — na przykład relacji z kimś, kto zwykle okazywał ciepło, ale w chwilach twojej bezbronności potrafił boleśnie zranić.
Nie oznacza to, że każda dorosła osoba o stylu lękowo-unikającym miała dzieciństwo, które w oczywisty sposób było przerażające. Przyczyną może być niespójność, która bardziej dezorientowała, niż budziła strach, albo późniejszy związek, w którym okazanie wrażliwości prowadziło do realnej krzywdy — często więcej niż raz. Ta lekcja nie musi wynikać z jednego dramatycznego wydarzenia. Może utrwalać się wskutek wielu drobniejszych doświadczeń.
Czym różni się styl lękowo-unikający od innych stylów?
Nie są tym samym. Warto wyjaśnić tę częstą pomyłkę, zwłaszcza że słowo „unikający” pojawia się w obu nazwach.
Oddalająco-unikający styl przywiązania konsekwentnie zmierza w jednym kierunku. Główną strategią jest dystans: potrzeby są umniejszane, niezależność stawiana na pierwszym miejscu, a emocjonalnemu odcięciu zwykle nie towarzyszy równie silne pragnienie powrotu do drugiej osoby. Styl lękowy również ma jeden dominujący kierunek: zabieganie o kontakt, szukanie zapewnień i trudność w znoszeniu dystansu.
Styl lękowo-unikający nie zmierza stale w żadną stronę. Pragnienie i strach współistnieją w tej samej osobie, często w ciągu jednego dnia, a czasem nawet jednej godziny. Jeśli podczas czytania o stylu oddalająco-unikającym pojawiła się u ciebie myśl: „To tylko połowa obrazu, bo robię też coś dokładnie przeciwnego”, zwykle jest to ważna wskazówka. Artykuł Styl oddalająco-unikający a lękowo-unikający dokładniej omawia różnice, w tym konkretne zachowania charakterystyczne dla obu stylów.
Czy lękowo-unikający styl przywiązania można zmienić?
Tak. Warto powiedzieć to wprost, ponieważ temu stylowi często towarzyszy większy wstyd niż pozostałym — właśnie dlatego, że od środka wydaje się najbardziej pełen sprzeczności.
Nie chodzi o wybranie jednej strony ani trenowanie się w byciu osobą całkowicie lękową lub całkowicie unikającą, jakby miało to być poprawą. Potrzebujesz stopniowo zbudować wystarczające poczucie bezpieczeństwa, aby oba rywalizujące lęki nie musiały uruchamiać się tak szybko i intensywnie. Dzieje się to dzięki powtarzającym się doświadczeniom: bliskość nie okazuje się niebezpieczna, a dystans nie prowadzi do porzucenia. Żadnego z tych lęków nie da się usunąć samymi argumentami. Z czasem oba tracą siłę pod wpływem nowych dowodów.
To jeden z wolniej zmieniających się wzorców przywiązania, ponieważ trzeba pracować z dwoma systemami, a nie jednym. To powód, by nastawić się na dłuższy proces — nie by uznać, że zmiana jest niemożliwa.
W praktyce wygląda to mniej dramatycznie, niż brzmi. Zauważasz, który lęk w danej chwili przejął kontrolę — „to jest uczucie, które każe mi zniknąć” — zamiast traktować impuls jak obiektywny fakt. Następnie wybierasz mniejszy krok, niż domaga się lęk. Nie: „zostanę na zawsze”, lecz: „zostanę przez następne dziesięć minut”. Po wielu takich powtórzeniach oba lęki nieco cichną. Nie dlatego, że udało się je zagadać, ale dlatego, że rzeczywistość przestała odpowiadać ich przewidywaniom.
Jak przerwać schemat przyciągania i odpychania?
Kilka działań może pomóc przerwać cykl w danej chwili, jeszcze zanim głębszy schemat zacznie się zmieniać:
- Nazwij zmianę na głos — najpierw przed sobą. Zdanie: „Godzinę temu chciałem lub chciałam mieć tę osobę blisko, a teraz chcę, żeby zniknęła, choć nic się nie wydarzyło” może brzmieć dziwnie. Szczere wypowiedzenie go tworzy jednak choćby moment odstępu między impulsem a działaniem.
- Zwolnij reakcję, zamiast ją tłumić. Jeśli masz ochotę zniknąć, odczekaj jedną godzinę, zanim cokolwiek zrobisz. Często napięcie słabnie wcześniej, dzięki czemu możesz podjąć decyzję ze spokojniejszego miejsca, a nie pod wpływem paniki.
- Powiedz bliskiej osobie prostymi słowami, co się z tobą dzieje. Zdanie: „Mam teraz taki moment, że potrzebuję przestrzeni, ale nie do końca ufam temu odczuciu” brzmi zupełnie inaczej niż cisza. Dajesz drugiej osobie konkretną informację zamiast zagadki do rozwiązania.
- Obserwuj schemat, zamiast go oceniać. Zwróć uwagę, kiedy najczęściej dochodzi do takich zwrotów — po udanym weekendzie, szczerej rozmowie czy konflikcie — bez natychmiastowego wyciągania wniosków na swój temat. Sama obserwacja dostarcza cennych informacji.
- Poszukaj wsparcia uwzględniającego ten konkretny schemat. Ogólne porady dotyczące związków zwykle zakładają jeden stały styl i nie biorą pod uwagę jednoczesnego działania dwóch przeciwstawnych reakcji.
Co możesz zrobić teraz?
Lękowo-unikający styl przywiązania nie oznacza, że nie potrafisz kochać. To dwa realne lęki działające jednocześnie: pragniesz drugiej osoby i boisz się tego, na co wystawia cię to pragnienie, zamiast przyjąć jedno spójne stanowisko. Jest to dezorientujące zarówno dla ciebie, jak i dla bliskich. Można jednak nad tym pracować — powoli, poprzez te same niepozorne powtórzenia, które zmieniają każdy schemat przywiązania: pozostawanie w kontakcie odrobinę dłużej, szczere mówienie o tym, co się dzieje, zamiast działania pod wpływem impulsu, oraz gromadzenie bezpiecznych doświadczeń, chwila po chwili.

Co to jest lękowo-unikający styl przywiązania?
To schemat, w którym jedna osoba jednocześnie pragnie bliskości i się jej boi, bez wypracowania jednej spójnej strategii. W przeciwieństwie do stylu lękowego, który konsekwentnie dąży do kontaktu, i unikającego, który skłania do wycofania, tutaj obie reakcje występują z pełną siłą i przejmują kontrolę na zmianę — często podczas tej samej rozmowy.
Po czym poznać schemat przyciągania i odpychania?
Typowe są szybkie zmiany bez wyraźnej przyczyny: intensywna bliskość, po której nagle pojawia się dystans; szukanie zapewnień, a następnie podważanie ich; inicjowanie kontaktu i wycofywanie się z powodu poczucia nadmiernego odsłonięcia. Dobre okresy nie budują trwałego zaufania, więc kolejne zachwianie znów uruchamia silny lęk.
Skąd bierze się zdezorganizowany styl przywiązania?
Zwykle rozwija się, gdy osoba, która miała dawać bezpieczeństwo, bywała także źródłem strachu lub zachowywała się nieprzewidywalnie. W takiej sytuacji nie da się wybrać jednej skutecznej strategii. Ten wzorzec może również powstać w późniejszych relacjach, w których okazywanie wrażliwości prowadziło do realnej krzywdy — nie musi mieć źródła wyłącznie w dzieciństwie.
Czy styl lękowo-unikający to to samo co styl lękowy lub unikający?
Nie. Styl oddalająco-unikający konsekwentnie skłania do dystansu, a lękowy — do zabiegania o kontakt. Styl lękowo-unikający nie ma jednego kierunku: oba impulsy są silne i często pojawiają się w ciągu tego samego dnia. Jeśli podczas czytania o stylu unikającym myślisz: „To tylko połowa obrazu”, może to być ważna wskazówka.
Czy lękowo-unikający styl przywiązania da się zmienić?
Tak, choć zwykle jest to wolniejszy proces, ponieważ trzeba pracować z dwoma systemami jednocześnie. Pomaga stopniowe budowanie poczucia bezpieczeństwa poprzez powtarzające się doświadczenia, w których bliskość nie prowadzi do zranienia, a dystans nie oznacza porzucenia.
Jak przestać przyciągać i odpychać partnera?
Nazwij zmianę, którą zauważasz, odczekaj jedną godzinę przed reakcją, powiedz drugiej osobie prostymi słowami, co się z tobą dzieje, i obserwuj momenty uruchamiające schemat bez oceniania siebie. Warto też poszukać wsparcia dopasowanego do stylu lękowo-unikającego, zamiast polegać wyłącznie na ogólnych poradach o związkach.
